Malia weszła do salonu. Na czerwonej sofie siedział James a obok Bradley.Spali. Na stoliku stały dwie butelki whisky.Westchneła.Cicho jak duch przemkneła obok nich i weszła do pokoju obok. Usiadła przy biurku. Wzieła księgę oprawioną w czarną skórkę.
Była to księga jej matki. Dała jej ją tuż przed śmiercią mówiąc "Używaj jej tylko wtedy kiedy jej potrzebujesz."
-Tak, teraz jest ten moment - westchneła otwierając księgę.
Wzięła srebrny nóż. Rozcieła sobie ręke.
Lecąca krew wylała do kałamarza. Później pozwoliła ranie się sklepić. Napisała krwistymi literami:
To ja Malia. Malia Gaarder. Ze mną James i Bradley Gaarderowie. Najpotężniejsze wampiry.
Chcę ich powstrzymać przed zabiciem wilkołaków.
Wiem, że mają takie zamiary.
Po chwili również krwistymi literami zostało napisane:
To Ja. Kitsune. Ze mną nikt.
Spróbuję ci pomóc , ale sam nie dam rady.
Malia jęknęła. Oznaczało to: " Zaangażuj się, zapłać cenę."
Co chcesz?-napisała.
Narazie nic.-odpisał-Cenę ustalimy później.
Malia westchnęła i zamkneła księgę. Zbliżała się północ.Wstała.Miała nadzieję, że będzie działać.
Derek słyszał jak Hannah i Darlley się zbliżają.
Czuł dziwne napięcie.
-Musimy mu to powiedzieć.-Hannah ugryzła się w język.
Darlley westchnął.
-On się przywiązał do tego miejsca.Zostanie.A wtedy jest narażony jest na wampiry.
-Ja z nim pogadam.-obiecała Hannah.-ty tu zostań.
Podeszła do Dereka. Usłyszał ją.
-Derek-powiedziała cicho-my...my...wyjeżdżamy.
Drek odwrócił się, jego czarne oczy zabłysnęły. Księżyc zabłysł. Hannah cofnęła się. Przed nią stał Derek w wilczej postaci.
-Ja się nigdzie nie wybieram-przemówił.
Hannah z trudem wydobyła z siebie słowa:
-Derek! Ale...dlaczego?!Nie rozumiem!
-Ponieważ do tego miejsca jestem przywiązany.Udowadniacie, że jesteście tchórzami wyjeżdżając.Idzcie.
Oczy Hannah błysneły.
-Dobrze. Nie licz, że się pojawimy , Dereku Aida.
Hannah zniknęła w ciemnym lesie.Derek w postaci wilka położył się pod drzewem. Zasnął. Teraz był otoczony samotnością,nikt go nie wspierał.
Teraz stał. Gdzieś. Patrzył na Malię która krzywiła się z bólu. Stała pochylona nad księgą która leżała na drewnianym biurku.
Derek stał dalej, wpatrywał się w nią, ale coś kazało mu uciekać. Słyszał tylko część z tego co mówiła: zapamiętał tylko słowa:
-Ja...zabiję...nie
Malia odwróciła się . Jej oczy dziwnie błyszczały. Derek jęknął.
-Malia !
Przebudził się. W ludzkiej postaci. Był ranek.
Słońce grzało mocno. Derek wstał. I zdał sobie sprawę, że jest samotny. Gdy wrócił do domu nikogo nie było, zero oznak życia.
Derek wszedł do kremowego salonu z odrapanymi ścianami,zepsutym telewizorem,szafą i stolikiem.Zmierzając w stronę kanapy,zobaczył list.Podniósł go i zaczął czytać:
Drogi Dereku!
Postanowiliśmy odejść. W lodówce masz trochę mięsa. Derek cierpimy , bo nie poszedłeś z nami.Nasza watacha zawsze będzie dla Ciebie otwarta. Pamiętaj. Nie zbliżaj się do wampirów. Wyssają z Ciebie krew.
Masz dołączony od Hannah list.
Trzymaj się Derek.
Darlley.
Derek sięgnął po drugi list. Otworzył go.Nie było wstępu.
Kocham Cię Derek. Zabolało mnie to co powiedziałeś. Kocham Cię. Jesteś dla mnie najważniejszy. Myślę o tobie w dzień i w noc.
Tęsknię.
Hannah.
Derek powoli usiadł na kanapie. Westchnął ciężko.
-Cholera jasna...
-Nie załamuj się.
Odwrócił się do drzwi. Stała w nich Malia. Poderwał się podbiegł do niej i...
Mnóstwo pocałunków namiętność...
Nie musieli nic mówić. Rozumieli się bez słów. Kochali się. Miłość od pierwszego spojrzenia.
-He...j...hej-Derek odsunął się.
Malia odwróciła wzrok.
-Przepraszam-szepnęła-ja... no wiesz.
Przerwał jej pocałunkiem. Leżeli wygodnie na kanapie. Okryci kocem. W końcu Derek zapadł w głęboki sen. Malia przyglądała mu się.
-"Jeśli kogoś kochasz jeśli wiesz, czym jest miłość."-zacytował nagle.
Otworzył oczy. Spojrzał na Malię. Przyglądała mu się. Zachodzące słońce oświetlało delikatnie jego twarz.
-Kocham cię-szepnął.
-Ja ciebie też.-odszepneła.
Nagle jej oczy błysnęły. Wbiła się kłami w gardło Dereka.
-Krew jest słodka...-wymruczała
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz