wtorek, 22 kwietnia 2014

Rodział czwarty: Goście

Derek ocknął się w kałuży swojej własnej krwi.
Leżał obok kanapy. Najwyraźniej był ranek. Nic nie pamiętał. Dotknął szyji i syknął z bólu.
Miał tam dwie małe ranki. Wstał powoli. Zrozumiał, że został ugryziony przez wampira.

Malia opierała się plecami o drzewo. Narazie wygrała krótki pojedynek z kitsune. Przez niego ugryzła Dereka. Była przerażona. Musiała mu o tym powiedzieć. Oddychała ciężko. Miała nadzieję, że go nie przemieniła.

Hannah w głębi nienawidziła Dereka. To było dziwne. Kochała go i jednocześnie go nienawidziła. Zawsze czuła kiedy jest z nim coś nie tak. Teraz też czuła.

Derek dygotał. Nie przemieniał się. Było co prawda blisko, ale...jeszcze nie. Nie było to zwyczajne ugryzienie. Ten wampir musiał być potężny. Było mu potwornie zimno.
-Ma...lia.-wychrypiał.
Ktoś stanął w drzwiach.

Hannah dotarła do ich domu. Stanęła w progu i zobaczyła osuwającgo się na podłogę Dereka.
Podbiegła do niego. Odchyliła jego głowę. Miał na szyji dwie kute ranki. Wampirzyca.
-Malia!-wrzasnęła wściekła.
Sama Malia stała za Hannah.
Hannah odwróciła się do niej.
-Coś ty mu zrobiła ?! -jej oczy płonęły chęcią mordu.
-To nie ja - szepnęła Malia.
-A kto?!-wysyczała-któryś z bogów?!
-Nie żartuj sobie ze mnie!
Malia zaczęła się denerwować.
-Spędziliśmy jedną noc!
-Ach tak!?Jedną?!
-Tak!Jedną!
-Wy!
-My! A ty jesteś zazdrosna!-rykneła Malia.
Krew zaszumiała Hannah w głowie. Zaraz dojdzie do przemiany.
-Nie jestem zazdrosna lafiryndo! Próbuję go chronić przed tobą !-wyryczała Hannah.
Była cała czerwona z wściekłości. Malia spięła się. Nie wiadomo do czego by doszło gdyby nie Derek który stanął pomiędzy nimi.
-Dość !-warknął-Hannah!Wynoś się  stąd!
-Że...że co?!-sykneła-Bronisz jej?!Jej!? Wampirzycy która wyssała z ciebie krew?!
Derek potarł szyję.
-Nie była sobą.-mruknął ponuro-Nie chcę cię tu widzieć, Hannah.Od teraz to moje,moje terytorium.
Hannah stała teraz jako wilk. Malia przesunęła się. Wilczyca wyskoczyła przez otwarte drzwi.
Derek usiadł na kanapie. Malia usłyszała wycie wilka. Drgnęła.
-Ja...ja przepraszam-Malia przerwała ciszę.
-Ja cię rozumiem , byłaś za blisko mnie.
-To nie tak.
-A jak?! mam na szyji dwie ranki !
Malia usiadła na fotelu.
-Przepraszam-powiedział odwracając wzrok na stolik.
-Derek wszystko okej ?
-Tak.
Malia usiadła obok niego . Położyła ręce na jego nodze.
Derek pocałował ją w czoło.
Zawsze razem-pomyślał.
-Zawsze-Malia powtórzyła.
Jeden całus w czoło, Derek zaczął całować Malię. Ściągnął bluzę.
Ona nagle odsunęła się.
-Derek. Czekaj.
Spojrzał na nią zdziwiony.
-Dlaczego? co się stało?
-Co jeśli cię ponownie ugryzę?
Odgarnął włosy z jej czoła.
-To nic.-stwierdził i pocałował ją ponownie.
Malia pokazała kły. Derek odsunął się.
-Spokojnie-Derek uspokajał Malię.
Malia schowała kły z trudem.
Zadzwonił telefon.
-Malia do domu.
-Po co?
-Zbliżają się
-Kto?-Malia zdziwiła się.
-Kate i Gate-James nie żartował.
-Zaraz będę-rozłączyła się.

Kobieta i mężczyzna okryci kapturem szli od miasta w stronę lasu. W rękach trzymali strzelby naładowane srebrnymi kulami. Pas który mieli był załadowany sebrnymi ostrzami. Zbliżał się wieczór. Spodziewali się wampirów.
-Gate-warkneła kobieta-Gdy wyjdziemy na pola bądź uważny. Musimy wyniszczyć te potwory.
Nagle usłyszeli trzask. Oboje podskoczyli..
-Co to było?-spytał Gate
-Cicho!-warkneła Kate.
Widzieli już łąki. Nagle Gate wrzasnął i wylądował na ziemi.
Kate uniosła strzelbę.
-No chodź!-ryknęła-chodź wampirze!
Gate poderwał się. Warknięcie. Coś warknęło. Znowu wylądował na ziemi. Niedaleko usłyszał wrzask Kate.
-Gateee! Ratuunku! Aaa!!!
Poderwał się znowu i wypadł na polanę.
Pognał za wrzaskiem i zatrzymał się przed domem. Na trawie przed domem stał ogromny wilk. Kate przerażona trzymała zakrwawioną nogę. Wilk pochylił łeb i przemówił:
-To moje terytorium.
-Wilk...wilk...wilkołak!-wyjęczała Kate.
-Odejdźcie! Puszczam was wolno ! Zaznajcie mojej łaski.
Wilk na ich oczach wszedł przez drzwi. Z trzaskiem się zamknęły.
-Nawet nie zapytał. Mógł nas zabić.-mruknęła Kate-Wykorzystamy go wiem, że wampiry gdzieś tu są.
Z trudem dźwignęła się na nogi.
-Chodź rozpoczynamy polowanie.

Rozdział trzeci: Początek kłopotów

Derek westchnął. Czuł, że pełnia jest blisko. Postanowił, że już tu zostanie. Ta dziewczyna go zafascynowała. Jakaś niejasna myśl go dręczyła. Umykała mu. W końcu usiadł opierając się o drzewo.

Malia weszła do salonu. Na czerwonej sofie siedział James a obok Bradley.Spali. Na stoliku stały dwie butelki whisky.Westchneła.Cicho jak duch przemkneła obok nich i weszła do pokoju obok. Usiadła przy biurku. Wzieła księgę oprawioną w czarną skórkę.
Była to księga jej matki. Dała jej ją tuż przed śmiercią mówiąc "Używaj jej tylko wtedy kiedy jej potrzebujesz."
-Tak, teraz jest ten moment - westchneła otwierając księgę.
Wzięła srebrny nóż. Rozcieła sobie ręke.
Lecąca krew wylała do kałamarza. Później pozwoliła ranie się sklepić. Napisała krwistymi literami:
To ja Malia. Malia Gaarder. Ze mną James i Bradley Gaarderowie. Najpotężniejsze wampiry.
Chcę ich powstrzymać przed zabiciem wilkołaków.
Wiem, że mają takie zamiary.
Po chwili również krwistymi literami zostało napisane:
To Ja. Kitsune. Ze mną nikt.
Spróbuję ci pomóc , ale sam nie dam rady.
Malia jęknęła. Oznaczało to: " Zaangażuj się, zapłać cenę."
Co chcesz?-napisała.
Narazie nic.-odpisał-Cenę ustalimy później.
Malia westchnęła i zamkneła księgę. Zbliżała się północ.Wstała.Miała nadzieję, że będzie działać.

Derek słyszał jak Hannah i Darlley się zbliżają.
Czuł dziwne napięcie.
-Musimy mu to powiedzieć.-Hannah ugryzła się w język.
Darlley westchnął.
-On się przywiązał do tego miejsca.Zostanie.A wtedy jest narażony jest na wampiry.
-Ja z nim pogadam.-obiecała Hannah.-ty tu zostań.
Podeszła do Dereka. Usłyszał ją.
-Derek-powiedziała cicho-my...my...wyjeżdżamy.
Drek odwrócił się, jego czarne oczy zabłysnęły. Księżyc zabłysł. Hannah cofnęła się. Przed nią stał Derek w wilczej postaci.
-Ja się nigdzie nie wybieram-przemówił.
Hannah z trudem wydobyła z siebie słowa:
-Derek! Ale...dlaczego?!Nie rozumiem!
-Ponieważ do tego miejsca jestem przywiązany.Udowadniacie, że jesteście tchórzami wyjeżdżając.Idzcie.
Oczy Hannah błysneły.
-Dobrze. Nie licz, że się pojawimy , Dereku Aida.
Hannah zniknęła w ciemnym lesie.Derek w postaci wilka położył się pod drzewem. Zasnął. Teraz był otoczony samotnością,nikt go nie wspierał.
Teraz stał. Gdzieś. Patrzył na Malię która krzywiła się z bólu. Stała pochylona nad księgą która leżała na drewnianym biurku.
Derek stał dalej, wpatrywał się w nią, ale coś kazało mu uciekać. Słyszał tylko część z tego co mówiła: zapamiętał tylko słowa:
-Ja...zabiję...nie
Malia odwróciła się . Jej oczy dziwnie błyszczały. Derek jęknął.
-Malia !
Przebudził się. W ludzkiej postaci. Był ranek.
Słońce grzało mocno. Derek wstał. I zdał sobie sprawę, że jest samotny. Gdy wrócił do domu nikogo nie było, zero oznak życia.
Derek wszedł do kremowego salonu z odrapanymi ścianami,zepsutym telewizorem,szafą i stolikiem.Zmierzając w stronę kanapy,zobaczył list.Podniósł go i zaczął czytać:
Drogi Dereku!
Postanowiliśmy odejść. W lodówce masz trochę mięsa. Derek cierpimy , bo nie poszedłeś z nami.Nasza watacha zawsze będzie dla Ciebie otwarta. Pamiętaj. Nie zbliżaj się do wampirów. Wyssają z Ciebie krew.
Masz dołączony od Hannah list.
                                                Trzymaj się Derek. 
                                                 Darlley.
Derek sięgnął po drugi list. Otworzył go.
Nie było wstępu.

Kocham Cię Derek. Zabolało mnie to co powiedziałeś. Kocham Cię. Jesteś dla mnie najważniejszy. Myślę o tobie w dzień i w noc.
Tęsknię.
                                                                                                                                     Hannah.
Derek powoli usiadł na kanapie. Westchnął ciężko.
-Cholera jasna...
-Nie załamuj się.
Odwrócił się do drzwi. Stała w nich Malia. Poderwał się podbiegł do niej i...
Mnóstwo pocałunków namiętność...
Nie musieli nic mówić. Rozumieli się bez słów. Kochali się. Miłość od pierwszego spojrzenia.
-He...j...hej-Derek odsunął się.
Malia odwróciła wzrok.
-Przepraszam-szepnęła-ja... no wiesz.
Przerwał jej pocałunkiem. Leżeli wygodnie na kanapie. Okryci kocem. W końcu Derek zapadł w głęboki sen. Malia przyglądała mu się.
-"Jeśli kogoś kochasz jeśli wiesz, czym jest miłość."-zacytował nagle.
Otworzył oczy. Spojrzał na Malię. Przyglądała mu się. Zachodzące słońce oświetlało delikatnie jego twarz.
-Kocham cię-szepnął.
-Ja ciebie też.-odszepneła.
Nagle jej oczy błysnęły. Wbiła się kłami w gardło Dereka.
-Krew jest słodka...-wymruczała                                

środa, 9 kwietnia 2014

Rodział drugi: Krew jest słodka

Krew jest słodka

Ciemnowłosy chłopak wyszedł z baru.
- James , szybciej ! - krzyknęła Malia z samochodu.
- No już, uspokój się! - James miał przytuloną do się wysoką blondynkę ubrana była na czarno oczy miała zielone.
- James, budzi się ! - krzyknęła Malia.
Malia to jasnowłosa brunetka ma szesnaście lat w wieku pięciu lat straciła rodziców.
James wziął blondynkę i w sekundzie znalazł się przy aucie , położył dziewczynę obok swojego brata Bradleya.
- Pij bracie  - powiedział James przykładając  głowę dziewczyny do jego ust.
Po chwili wsiadł do aua i odjechał w stronę lasu.

Derek wyostrzył wszystkie zmysły. Las był ich domem . Nikt , tym bardziej wampiry nie miały prawa być w tym lesie . Kroczyli cicho wśród drzew oddaleni zaledwie parę kroków od polnej drogi.
- Derek - cichy głos Hannah - Słyszysz ?
Wsłuchał się
- To warkot silnika - szepnął.
Po chwili wilkołaki zobaczyły czarny samochód z otwartym dachem .
Poczuli smród wampirów.
- Cholera ! To oni ! - syknął Darlley.

James zaparkował auto obok dębu.
Malia wyszła z auta. Jej długie jasne włosy powiewały na wietrze .
- No i gdzie my jesteśmy ? - Malia denerwowała się .
- W domu.
- W lesie ?! - Malia była , coraz bardziej rozzłoszczona .
-Tak w lesie , prawie . Niedaleko powinien był tak jakby pałac naszej matki .-Bradley stał oparty o auto rozglądając się .
Malia skoczyła w ramiona brata.
- Żyjesz ... ty ...ty żyjesz !
- Jak widać - powiedział James .
Bradley odwzajemnił uścisk .

Wszystko obserwowały wilkołaki. Derek uporczywie wpatrywał się w tą dziewczynę. Oczarowała go.
Ale czuł jednocześnie odrazę do potworów pijących krew.
Hannah szturchnęła go. Miało to oznaczać  ''Nie gap się tylko działaj ".
-Słyszałeś ? - Malia spytała się Jamesa z przerażeniem .
- Tak i wygląda na to, że mamy gości. - James rozglądał się.
Malia zobaczyła włosy za drzewem.
- James... - warknęła Malia. - Ale czy nie są to...
- Wilkołaki? - zapytał Bradley. - Owszem. czuję ich smród.

Derek spiął się. Hannah była wściekła. Cała trójka wychyliła się za drzew i stanęła naprzeciw wampirów.
Wpatrywali się w siebie wrogo.
- Co tu robicie? - warknął Durlley - To nasze terytorium!
James uśmiechnął się ironicznie.
- Odzyskujemy nasz dom. - James splótł ręce za plecami.
- Ciekawe. - parsknął Durlley i zacisnął dłonie w pięści. - Wilkołaki mieszkają tu od przeszło czterystu lat tu mieszkają. Nie macie prawa tu powrócić.
Malia przyjrzała się Derekowi. Odniosła wrażenie, że on wcale nie chciał aby Durlley protestował.
- Cóż mylisz się! - krzyknął James - Mamy po kilka tysięcy lat, moja rodzina tu mieszka a my mamy zamiar odzyskać nasz stary dom!
- Trochę za późno! - wtrąciła się Hannah.
Derek zirytował się.
- Wystarczy. - przerwał im. - Niech każdy idzie w swoją stronę.
Hannah zmrużyła oczy.
- Durlley co ty o tym sądzisz?
Oczy Alfy błysnęły groźnie co nie wróżyło niczego dobrego.
Pogładził podbródek.
- Naradzimy się nad tym. Dziś o północy spotkamy się w tym samym miejscu.
Wilkołaki i wampiry rozeszły się.

- I co robimy?
James chodził zdenerwowany po pokoju.
- Czekamy. Bradley wszedł do pokoju. - Gdzie Malia?
Dopiero teraz zauważyli, że jej nie ma.
James wzruszył ramionami nalewając do szklanek whisky.

Derek stał na drodze. Nikt tu nie jeździł, ponieważ na wsi były tylko dwa domy w dodatku opuszczone. Czuł zapach tej dziewczyny.
- Jak masz na imię? - zapytał spokojnie - Wiem, że tu jesteś. Nie kryj się, proszę.
- Nie kryję się.
- W takim razie gdzie jesteś? - Derek rozglądał się.
- Tu. - Derek spojrzał w górę.
Dziewczyna wpatrywała się w jego czarne oczy. Miała skrzyżowane ręce na piersiach. Stała na gałęzi oparta o korę.
- A jak masz na imię - dopytywał się Derek.
- Malia. A ty jesteś Derek.
Chłopak uśmiechnął się pod nosem.
- Wy i wasze umiejętności. - powiedział. - Nie czytaj mi w myślach.
- jesteś mną za fascynowany.
- Nie...
- Tak! - powiedziała z mocą. - Jesteś. A ta Hannah jest zazdrosna bo, widzi jak się na mnie gapisz.
Derek obojętnie zerknął na Malię.
- Jeśli nawet to co?
- Nic.
- No właśnie. - westchnął bezgłośnie Derek.
Zamilkli oboje. A później Malia powiedziała:
- Nie chcę zwady między naszymi rasami.
- Ja też nie. Za dużo księżyców przeżyłem spokojnych.
- jak to spokojnych? Myślałam, ze zawsze musicie walczyć z przemianą.
- Ja... no wiesz. To nie jest takie proste. - Derek spojrzał na wiewiórkę biegającą po drzewach. - Ja już pójdę.
Derek odwrócił się na pięcie.
- Zaczekaj! - Malia zeskoczyła z drzewa stając teraz oko w oko, bardzo blisko.
- Masz rację. - Malia zniknęła. - Wszystko będzie okej! - dodała na odchodnym.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział pierwszy: Na pozór spokojne

Na pozór spokojne

Derek wiedział, że to miasto, Melbourne było tylko spokojne z zewnątrz. Od lat mieszkał tu, wśród wilkołaków. Od urodzenia przeżył szesnaście pełni. Miał szesnaście lat. 
Stał na balkonie małego wiejskiego domku. Tuż obok prowadziła polna droga przez duży las za którym było miasto. Tu mieszkała jego rodzina. Jego wataha. Był sierotą. Jego rodzice zginęli w wypadku. 
Wiatr zwiewał z czoła jego czarne włosy. Słyszał jak ktoś wchodzi po schodach do salonu.
- Derek.- poczuł dłonie Hannah na ramieniu. - Co tu tak długo stoisz?
Hannah była piękną blondynką. Była dość wysoka.
Wzruszył ramionami.
- Nie wiem. - odparł.
- No to uważaj bracie bo ci zaraz uszy oklapną. Mam dla ciebie wiadomość.
- Jaką?
- Wampiry przybywają do miasta.
Przyjął to z nadzwyczajnym spokojem. 
- Ach tak. Nie wiem czy żartujesz czy mówisz na poważnie.
- Och no. - warknęła - Mamy 24 listopada świeci słońce a niebo jest bezchmurne. Żartuję? 
Hannah odznaczała się humorem. On wiedział, że ona się w nim kocha a ona nie wiedziała, że on wiedział.
- Nie żartujesz.
- Więc wampiry są w mieście.
- A my jesteśmy na wsi. Nic nam nie grozi.
- Grozi!
- Co?
- Nie udawaj głupka! Darlley zarządził zwiady. On, ty i ja idziemy na zwiady do tego przeklętego miasta.
- Świetnie. 


Pierwszy rozdział dodany. Na drugi zapraszam wkrótce. Olusia

środa, 2 kwietnia 2014

Słów kilka o mitach: wilkołakach i wampirach.

Witajcie drodzy czytelnicy!

Hejka!
Może na początek się przedstawię.
Jestem Olusia. Razem z koleżanką Kamą prowadzimy tego bloga. Ona kocha wampiry a ja wilkołaki.
Chcę Wam najpierw pokazać jak powstał pomysł na bloga.

Były sobie dwie szalone koleżanki. Jedna bardzo zaczytywała się w książkach o wampirach a druga oglądała seriale o wilkołakach. Jedna pisała powieści. Druga postanowiła spróbować swoich sił i również coś napisać. Nagle jedna powiedziała: Weź napiszemy razem powieść o wilkołakach i wampirach! Ja o wilkołakach a ty o wampirach bo się na nich dobrze znasz.
Druga na to: Dobra.
Tak zaczęłyśmy pisać powieść i zamierzamy ją umieścić na blogu. 
Teraz przejdę do rzeczy. Pod dołem umieszczę legendy o wilkołakach i wampirach. Mam nadzieję, że zakumacie o co mi chodzi

Wampiry: Według wielu wierzeń istoty o nadnaturalnej szybkości pożywiające się krwią. Mają wyczulone zmysły. Posiadają zdolność regeneracji oraz hipnozy. Oprócz tego zdolność do lewitacji, teleportacji, niewidzialności, czytania w myślach, manipulowania ludzkimi uczuciami, umysłami, wspomnieniami. Ludzka krew dawała im najwięcej siły. Czytaj więcej... http://pl.wikipedia.org/wiki/Wampir













Wilkołaki: Człowiek który potrafi przekształcić się w wilka. Był niebezpieczny ponieważ zabijał w morderczym szale. Przemieniał się podczas pełni w wilka. Tak jak wampiry posiadał nadnaturalną szybkość i wyczulone zmysły. Nawet jako człowiek posiadał wszystkie te umiejętności. Śmiertelne dla wilkołaka jest srebro. Śmiertelne lub inaczej przemienia wilkołaka z powrotem w człowieka. Wilkołak może przemienić się w pół-człowieka, pół-wilka. Według innych jeszcze pogłosek same potrafiły kontrolować przemianę. Widziały w ciemnościach. Również śmiertelne dla wilkołaka co srebro jest wilcze ziele, tojad, jemioła. Czytaj więcej...http://pl.wikipedia.org/wiki/Wilko%C5%82ak











Mam nadzieję, że kumacie. Pozdrowionka i do zobaczenia przy pierwszym rozdziale! Olusia.